parasole blog

Twój nowy blog

blame

1 komentarz

Kradzione marzenia, które muszę oglądać. Popijam pogardę winem i nie myślę o tym, kto ma rację. 

Czy się zacietrzewiam? A czy to w ogóle ważne?
Wracasz do mnie z bezmyślnym uśmiechem na twarzy, nieświadomy, a może zbyt świadomy, że trafiasz w czułe punkty, które może już nie bolą, ale wciąż brzmią echem Twojego przypadku.
Przyznam się przed samą sobą, że nie wiem co mam myśleć i nie wiem, co tak naprawdę teraz czuję. Może to zazdrość, może porażka, może milion innych rzeczy, które nawet nie przeszły mi przez myśl. 
Daj mi być kim chcę.

blood

1 komentarz

Rozsypuję się.
Wszystkie skrawki i nitki natychmiast zbieram licząc, że da się cofnąć rozpad. 

Nie wiem dlaczego. Nie wiem co się dzieję. Nie wiem po co. 
Nie mogę oglądać filmów.
Pierdolone happy endy.

sobota rano

1 komentarz


Budzi Cię rano głos Sinatry. 
Rozmawiasz chwilę przez telefon by wrócić do dziwnych snów, które przewijają się przez Twój umysł. 
Wstajesz i czujesz się pięknie wolny i spokojny. 
Nic Cię nie przeraża, nie martwi. 
Ogarnia Cię spokój, który od tak dawna w sobie pielęgnowałeś. Tygodnie głębokich oddechów znajdują swoje spełnienie w tym dniu. Jutro pewnie wszystko wróci do normy, ale póki co – celebrujmy tę chwilę.

When your eyes are all painted Sinatra blue

to nie ma żadnego znaczenia.
Absolutnie.
Westchnę tylko czasem i pójdę dalej. 
Jestem tak samo odległa jak Ty.

skorupki.

1 komentarz

Emocjonalne pępowiny i kawa bez mleka.
Bezprzestrzenność. Lewitacja.
Moje życie wewnętrzne topnieje, rozpuszcza się i przestaje mieścić w skorupkach.
Nawet już nie pytam czemu nic nie może być proste.
Nie może takie być. Nie będzie inaczej.
Gdzieś między łagodnym pogodzeniem się a próbą afirmacji zawsze skazana na porażkę.

Nieporadność mnie wzrusza. To, że nie umiesz nawet nazwać poprawnie tego co czujesz. Nie możesz nic wiedzieć. Tylko Ci się wydaje. Kiedyś to zrozumiesz Skarbie.

jest w tym coś cudownie i słodko rozpaczliwego.
takiego mojego kiedy chciałam za bardzo.
tkwię dziś po kostki we wspomnieniach.
nic tu nie jest możliwe ani realne.
déjà vu, ale tym razem to ja jestem po tej stronie.
znów odnalazłam swojego bliźniaka.

więc znowu sam się zawiodłeś.
znasz to uczucie aż za dobrze.
to za proste, aż za kliszowe.
aż chce się śmiać – znów tu jesteśmy.
bo widzisz, ja chyba też wierzę w wielki powrót, a to znaczy, że nie mogę dopuścić by to znowu się stało.
ale nie umiem tego zatrzymać, nie wiem czego mam się chwycić, bo nic nie daje już oparcia.

czasem mi się wydaje, że nie umiem istnieć, nie potrafię żyć, że jest coś we mnie co nie jest w stanie przystawać.
wstydzę się płakać sama przed sobą, nie umiem pozwolić sobie na słabość.
kiedyś w końcu dowiem się dlaczego.

golem.

Brak komentarzy

o pewnych rzeczach nie pozwalam sobie zapomnieć i jestem gdzieś pomiędzy przeszłością, wciąż tak samo nierealną jak teraźniejszość/przyszłość.
lubię chyba niuansy, jakkolwiek nie są one wyimaginowane, nadają nieco kolorów szarej i gładkiej rzeczywistości.

wyobraźnia, wyobrażeniowość.
uśmiechy.
choć pewnie to ja uśmiecham się sama do swojego odbicia w lustrze Twojej twarzy.
lubię patrzeć na Twoje piękno.
czuję wtedy jak świat też staje się piękniejszy.
i z każdym zetknięciem coraz odleglejszy.

są rzeczy tak proste i pierwotne, że aż śmieszne.
lęk przed stratą okazuje się niepotrzebny i nieuzasadniony, przecież za dobrze się znamy.
sam powiedziałeś, że jesteś tchórzem.
być może.
ale zachowałeś też gdzieś resztki szlachetności i sam próbujesz coś sobie tłumaczyć bajkami o właściwej osobie.

mijam ludzi-zjawiska.
przyglądam im się z drżącym sercem i chłodny umysłem znając swoje miejsce w tłumie szarych anonimowych twarzy.
lepiej nie przypuszczać.
gin z tonikiem i niesmak.
wszystko jest puste.

moonriver

Brak komentarzy

to śmieszne, że czyjeś czyste spojrzenie potrafiło mnie poruszyć do głębi tego kim jestem.
płakałam/płaczę bardziej niż po którymkolwiek z realnych mężczyzn.
wydaje mi się, że przez ułamek sekundy dotykaliśmy swoich dusz.
a na pewno Ty dotknąłeś mojej.

nie będzie już niespodzianek.
boję się, że Cię rozczaruję/rozczarowałam.
zawsze się boję.

nie chcę tutaj być.

eat this.

1 komentarz

Nie chcę twojego karłowatego kalekiego uczucia.

Marnujemy nasze emocje. Marnujemy wszystko to co było dobre. Zupełnie bez celu. Bez sensu. 
Przepadło.

To wszystko jest niepotrzebne.


  • RSS