są i trwają i raz po raz wrzucają mnie w inną rzeczywistość.
piękne to

właśnie wróciłam z Augustowa gdzie przez dwa tygodnie tańczyłam, stawałam na rękach i głowie, robiłam wychwyt z głowy i gwiazdy. Poza tym robiłam slajdy, piruety, obroty i inne wesołe podskoki.

I już mi tego brakuje, mimo, że powoli wysiadały mi stawy łokciowe.
Wróciłam tak samo gruba jak pojechałam, co mnie trochę zmartwiło – liczyłam, że schudnę
najważniejsze jednak, że się rozwinęłam

szkoda tylko, że znowu mnie frustrowano – mam dość beznadziejnych ludzi, takich jak Ona, pewnych, że świat kręci się do okoła nich, myślących, że bezsensownym i dennym paplaniem o sobie, zainteresują innych.
niech ma dziecko skoro, tak bardzo jej zależy.
To przykre, że są tacy ludzie…
Obym nie miała już z nią nic wspólnego – męcząca, bardzo męcząca dziecina

teraz czeka mnie jeszcze kilka spraw a potem klasa maturalna, chyba muszę się pouczyć czegoś, chyba muszę zdać maturę

ale aktualnie – chcę tańczyć!
bo radość i luz liczą się bardziej niż głupia ambicja, a ja wiem to na pewno – uśmiech, to jest ważne!