parasole blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2006

wystarczyło kilka godzin a ja niezmiennie oczarowana
tak bym chciała tam wrócić – czym prędzej
to tchnienie przeszłych wieków, żywa historia w murach zabudowy w jakiś sposób mnie oczyściła, dała jasność myślenia
wnioski nie były najweselsze…

cóż, przyzwyczajam się, że tak chyba się skończy, że zeżrą mnie psy – smacznego
i nagle zrozumiałam, że znów coś sobie roję, coś nierealnego, jak wszystkie moje marzenia… nie wszystkie? nie nierealne?
cóż, więc odległe
trzeba walczyć i inne pierdoły, to nie dla mnie

i dzwonki dzwonią dla niej
dla mnie już nie…
__________________

beznadziejna, tępa idiotka
znowu zrobiłam coś nie tak, coś czego nie chciałam
znowu mi nie wyszło
ze mną po prostu nie da się wytrzymać…
to chyba to

cappucino

4 komentarzy

mam ochotę na cappucino, nie takie prawdziwe z ekspresu tylko taką udawaną lurę

wczoraj znowu miałam gorączkę, nie wiem czy to z gniewu, czy dlatego, że mój organizm nie chce przyjąć lekarstwa
minął jednak pierwszy atak i już wszystko rozumiem i wszystko stało się jasne i już się nie boję
bo to był chyba strach, nie wiem jak ani dlaczego, a może nie chcę wiedzieć, ale to już minęło
zaświadczam i gwarantuję

czasem mi się wydaje, że nie może nam się układać, że każdy ideał jest tylko pustą w środku kukłą, albo przeżartym kwasem ciałem
okazuje się, że jesteśmy głusi na fałsz, że fortepian gra nieczysto, że nie stroi, albo w ogóle milczy a my bilismy brawo na pustej sali koncertowej
i kiedy zdaliśmy sobie z tego sprawę, rozejrzeliśmy się speszeni tak jakby pokryte pluszem fotele mogły nas wyśmiać, tak jakby wiedziały…

i z tym cappucino jest jak z ludźmi, lurowate, udawane, tylko z nazwy, a ja wolę mocną kawę, chociaż po niej nie mogę spać…
ale chciałabym czegoś prawdziwego, czegoś obiektywnego

nie wierzę już w drugie twarze i maski, nie chce mi się szukać dobra, bo czasem ta desperacja sprawia, że nadaję komuś cechy, których nie posiada i posiadać nie będzie, bo jest pusty, zupełnie
nie wierzę we współczesną męskość, choć to jest krzywdzące
ale hedonizm i związkofobia się szerzą, nawet w gazecie pisali…
i zabawa w piaskownicę, żeby się Tobą nie znudził
bo on nie umie inaczej, myśli że życie to zabawa, że to wszystko jest śmieszne
że to cyrk, więc chce tego cyrku

bo wszyscy muszą być weseli, żeby to życie było takie jakiego on chce

i jazda na trapez!

ale my, nie mamy siły niańczyć cudzych dzieci bo nie tego się oczekuje od dorosłego faceta

życie to nie wieczne zoo, gdzie wszyscy w klatkach są dla Ciebie
a lis wydeptał ścieżkę od chodzenia w kółko, bo gdzie indziej ma iść?

nie wierzę
i nie chce mi się, przepraszam
może kiedyś, pewnego dnia, czas nadejdze
ale dzisiaj w niego nie wierzę

Klauna rozbolał tyłek od jazdy na jednokołowym rowerze

nieważne

1 komentarz

tyle rzeczy jest nieważnych, ważnych inaczej
i chociaż upośledzone tym, że nikt ich nie chce i nikomu nie zależy lubią się wpieprzać na siłę, biedne nieważne rzeczy z traumą

nieważnych jest pełno dookoła mnie, i niechcianych też, tych chcianych, pożądanych mniej, bo muszę spychać je na drugi plan
szkoda

ostatnio porywał mnie Broadway
i co wieczór miałam swoją Dzeszczową Piosenkę, i byłam niczym na tej legendarnej scenie i „gotta dance
już mi brakuje, a kiedy myślę o swoim nowoczesnym to mi się robi co najmniej średnio – będę zmuszona patrzeć na ludzi, którzy przez dwa augustowskie tygodnie mi obrzydli i zaczeli wychodzić przodem…

zaczełam się martwić bo ostatnio mam dziwne poglądy na siebie i na miłość
miłość – chyba mi to słowo też już wychodzi…
ale pozwólcie, że nie będę pisać, nie chce mi się, jestem śpiąca…

do usłyszenia, przeczytania raczej i powodzenia życzę,
sami wiecie


  • RSS