parasole blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2006

odkrywam w sobie chyba ukryty masochizm
chyba, że każdy z nas tak naprawdę jest masochistą
bo przecież sami się zadręczamy, nie fizycznie a emocjonalnie

ciągle myślę
choć ta myśl z jednej strony wywołuje obrzydzenie, jakieś wyparcie, poczucie wewnętrznej żenady
a z drugiej… jakąś perwersyjną przyjemność
przygryzam wargę
kąciki ust drżą tak jakbym chciała się zaśmiać
a powodów do śmiechu jest wiele, choć żaden nie jest wesoły
układam w myślach zdania, które chciałabym usłyszeć
a których pewnie nie-usłyszę
trochę szkoda i nie szkoda…
nie szkoda bardziej

mam wrażenie, że gorzknieję
od tego wszystkiego
od nadmiarów i braków
nie mogę powściągnąć języka i ranię
podrzynam gardła jednym zdaniem
czy jestem złym człowiekiem?

nie
po prostu udaję
albo tak
i udaję dobrą
jaka jestem naprawdę?
nie taka jaką chciałabym być
ale nie będę mówić, nie chcę Was pozbawiać złudzeń

Święta minęły normalnie
a to dobrze i niedobrze
minęły też w ciszy i osamotnieniu
a białe firanki wywoływały we mnie bolesne obrazy
znowu masochizm
chyba nie umiem inaczej…
i tak –
były to myśli o śmierci
ale o śmierci w samotności
i o samotności w ogóle
i na myśl o mężczyznach dostawałam dreszczy
obrzydzenia chyba
a jednak wciąż myślałam
żeby nie być sama
żeby ktoś był chociaż w myślach
a Jego to pewnie nawet nie obchodziło i nie obeszłoby, gdyby wiedział
a może znowu moja opinia jest krzywdząca?

chyba zabrnęłam zbyt daleko
w końcu znajdę drogę
i wrócę, bo przecież się znudzę
zawsze się nudzę
wiem to na pewno
mogłabym sobie oszczędzić trucizny
ale lubię się truć
może to ja jestem toksyczna
a nie Oni…?

Hey Jupiter!

czy to przez to, że przymierzam suknie ślubne?

to nawet nie chodzi o wpadanie we własne sidła bo o tym nie ma mowy.
lubię dużo mówić, ale nic nie robić i tak też czasem wolę bo to mniej mnie boli.
czasem tylko nie umiem spojrzeć w oczy, nawet jeśli nic po mnie nie widać, bo jestem za dobra i serce mam czyste
i wstydzę się
jeśli jest za dużo

czyste mam bo nie umiem kochać i nawet mi to już nie przeszkadza
będę żyła w świecie samego patrzenia, próżnego zachwytu i uczuć na telefon.

nie lubię być zastępstwem, nie chcę być lekarstwem
nie bawię się w zamianę ról
nawet jeśli się uzależniłam

i gdyby to była prawda
gdybym miała pewność, że to słowa są tylko moje…
to co?
nic by się nie stało, bo wiem jak jest zawsze

a dotyk nigdy nie jest za dotyk

czasem za dużo daję, a za mało biorę, ale tylko czasem, jeśli potrafię zaufać
wtedy słowa przychodzą same, ale i tak zawsze uwięzną w gardle
zawsze się okaże, że nie było warto, że znów dałam za dużo a ktoś nie umiał brać
że komuś nie powinnam była mówić

czasem tylko najgorsze jest to, że mógł mieć rację.

Nie chcę tych Świąt. Nie czuję ich magii.
To będą pierwsze bez. Pierwsze od zawsze. A ja nie umiem tak.

poczucie własnej żenady.
bo nic nie jest takie jakie być powinno, bo to wszystko jest głupim i płytkim zachwytem
bo wszystko minie jeśli już nie minęło
a bywa, że zupełnie przez pomyłkę budzi się na nowo
bo lubię patrzeć jak się porusza

a do tego ostatnio…
śmiać mi się chce
nad samą sobą
znowu
czy kiedyś przestanę?

czasami mi się wydaje, że inaczej nie można, że inaczej nie umiem.
że bez ‘napraszania’ się nie da, że po prostu…
wpadłam w matnię.
podświadomie myślę, że jestem tego ‚warta’, że na to zasłużyłam i teraz świat chce mi to udowodnić i stawia przede mną takich ludzi.
to kontrastuje z moim marzeniem o byciu księżniczką, która czeka na rycerza.
sama z siebie robię rycerza, a z księcia księżniczkę, tylko, że niczego nie zdobywam

i na zawsze już pozostanę Dziewczynką z Zapałkami


  • RSS