lubię kiedy tak subtelnie wyciągasz ze mnie informacje
że niby o Tobie ale jednak o mnie
kocham Cię za to, szkoda, że jedziesz, ale przeciez będziemy się odwiedzać.

jem na śniadanie ptasie mleczko i już mi jest od niego niedobrze
popijam je kawą i słucham piosenki tandetnego zespołu z wokalistą o niesamowitym głosie
bo ta piosenka zamieszkała we mnie wczoraj kiedy do niej tańczyliśmy
a ja bałam się otworzyć
czasem się zastanawiam czy te piosenki świadczą jakoś o Nim, na pewno, tylko jeszcze nie wiem jak.

dobrze, że to byłam ja, bo ja jestem mądra i już swoje wiem
na czym ten świat stoi
i mnie to nie zdziwi i mnie to nie zaboli
dobrze, że to byłam ja, bo mimo całej mojej wrodzonej złośliwości nie lubię kiedy ludzie cierpią bezsensu

choć czasem nie sposób się nie uśmiechnąć gdy się słyszy i się widzi i dopowiada dwa słowa więcej, ja tak robię, powiedział mi to Piotr uśmiechając sie w ten swój wesołkowaty sposób i mrużąc zmęczone oczy
lubię go bardzo
mimo wszystko

powiedział, że mam świetne stopy, słabe jeszcze, ale świetne
to ważne dla tancerza, miłe dla mnie
i wiem, że potrzebuję pracy
dużo więcej niż mam
i chcę pracować
szkoda, że nie mogę

nie pada nawet śnieg tylko mży tak sobie
a ja nie czuję świąt, albo czuję sporadycznie
po raz pierwszy kiedy w pięknym holu mojego instytutu stanęła cudowna choinka
i wczoraj też poczułam, kiedy patrzyłam na śmiejące się twarze ludzi, których naprawdę lubię.
i nawet zwierzęta przemówiły ludzkim głosem.
to nie zmieni braku, który odczuję przy wigilijnym stole
choć metafizycznie zawsze będziemy razem, prawda?

wesołych świąt kochani
i szczęśliwego nowego roku
szczęśliwszego, lepszego i pełniejszego