parasole blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

cooling

5 komentarzy

obiecałam starogrecką klątwę, choć bardziej pasowałaby egipska, ale chyba nie znam żadnej
mogę tylko powiedzieć, że znowu byłam odważna i choć teraz uważam, że na marne, to tak naprawdę, chyba tak trzeba
przeżywać, odczuwać, pobyć nieszczęśliwym
chociaż jedna ze stron dobrze się bawiła, mam nadzieję, bo jeśli nawet Ty nie miałeś frajdy, to po co to wszystko?
chyba nigdy nie zrozumiem
a może po prostu jesteś zwykłym tchórzem, a ja już chciałam wierzyć, że mogło być inaczej, że mogłeś być…
ale widzę, że od pierwszego wejrzenia nie ma nic oprócz złudzeń
którymi czasem zbyt zachłannie się karmię i…
nie, nie będę szukać winy w sobie
może powinnam spojrzeć na odwrót
i choć zabroniłaś mi przepraszać to i tak mam ochotę, głównie siebie, za wpuszczanie w maliny
niewarto, jest przecież tylu…
a wszyscy wciąż tak samo odlegli, może nawet tym odleglejsi
wiesz co mnie w tym wszystkim najbardziej boli?
że znowu się nie udało, a już myślałam, że coś może będzie, że warto zamarzyć
tak jakby wcale nie było warto nawet próbować, a przecież to nieprawda, choć chciałabym znów móc składać dziecinne obietnice, tak jak kiedyś, to…
w dodatku wszyscy dookoła potrafią…
a teraz mimo tej goryczy, jakoś się uśmiecham
i to chyba sprawia, że jest coraz gorzej
tak bardzo niepotrzebnie
tak bardzo niepotrzebnie
że aż mnie to bawi
świat jest jednak śmieszny

gówno prawda.

{ skuteczna jestem jak jasna cholera
węszę podstęp
tylko, że ja jakoś zawsze go wywęszę }

lody kokosowe, rurka z bitą śmietaną, kelner w S. i wszędzie pełno.
pełno serduszek, pełno dziumdziających się par, głaszczących, szczypiących i karmiących się.
myślałam, że jestem w stanie to przeżyć, ale się pomyliłam.
to nie jest żaden wyjątkowy dzień, ale jednak…
wiele rzeczy, które na codzień mnie nie zajmują, nagle stają się problemem, uświadamiam sobie kilka prawd, a prawda z założenia nie jest wesoła.
i myślę, a jak wiadomo to mi szkodzi.
i chociaż mówisz mi, że wierzysz, ja nie wiem czy umiem, bo nie ma dowodów, że jest warto czekać, że jest na co.
bo chyba już nie ma takich o jakich mi opowiadasz.
albo ja nie jestem taka jak myślisz.

a u mnie nawet bita śmietana jest odtłuszczona, a czekolada gorzka.
za to wino jest dobre.
i chciałam pójść do kina, ale normalni ludzie nie mają życia, bo wszystko oblężone i nigdzie nie ma wolnych miejsc.
a ja jestem żałosną, zgorzkniałą starą babą.
i narzekam, i wszystko mi przeszkadza.
i jest mi gorzko i źle.
bez sensu.
nie myślałam, że tak się tym przejmę.
może to przez niego i jego spojrzenie, jakby lekko odległe, jakby był w jakimś innym miejscu.
może z jakąś swoją Nią.
a może tak jak i ja patrzył na te wszystkie parki i…
nie sądzę.
zwykłe pozy, jak każdy.

a w jajku niespodziance miałam samochodzik.
i znowu skreślam, zanim…
zanim mnie skreślą.

more miserable than ever.


  • RSS