myślę sobie, że „you’ve had your fun
, i że troche „Shame shame for letting me think that I would be the one
o ile oczywiście na cokolwiek mi pozwolono
mogłabym szukać winy w sobie i na pewno jakaś tam jest – chyba głównie taka, że nadal jestem tak samo głupia jak byłam

ale w życiu bym nie przewidziała takiego rozwiązania
wydawało mi się, że jestem ubezpieczona od wszystkich katastrof, a jednak, o tej jednej nawet nie myślałam
bo jak to możliwe, by ktoś kogo uważałam za mężczyznę, mógł się tak zachować
w stosunku do mnie
w stosunku do obcej
w stosunku do kobiety
a jednak to możliwe by być jeszcze bardziej odpychającym.
to Twoje świadectwo, Kotku
sobie je wystawiasz, niekomu innemu.

ostatnio zwykła kawa może make my day
nie taka zwykła. latte z serduszkiem. bo nawet jeśli to tylko manufaktura { chociaż On pamięta o mnie i śmieje się kiedy mnie widzi. bo to On musi zrobić tę kawę, żeby nie było zażalenia znowu. On, nikt inny }  to zawsze jednak osładza mi życie tak, że nie potrzebuję już cukru.
ale zaczynam potrzebować
czegoś
kogoś
Jego
bo ma taki dobry uśmiech.
ale co z tego?
sama sobie pozwalam na to. znowu za szybko się spalę.
pieprzona owulacja.

ale może w końcu mógłby nadejść jakiś czas tylko dla mnie?
a może nie.

{ Tori Amos – The power of orange knickers }