zamykam się.

czuję jak zaciskają mi się żebra, jak wszystko we mnie się kurczy. 

nie wiem czy wyjdę z tej skorupy.

muszę rozmawiać z ludźmi, dzielić się pozytywnymi emocjami ale to wymaga otwarcia się.

to tak jakbym chciała być i nie być jednocześnie.

 

zrzucanie skóry.

świadomość konsekwencji, które muszę ponieść a chyba wcale nie chcę…

 

czuję się onieśmielona,

boję się spojrzeć w oczy, choć wiem, że on patrzy.