Istnieją dwa sposoby prawdziwego patrzenia na ludzi.

Tak aby zobaczyć ich, i tak by pozwolić zobaczyć im siebie.

 

Najpiękniejsze spojrzenie.

Nie dlatego, że ślicznych oczu w ślicznej twarzy. Nie. Tą przyziemność zrzucam na margines.

Ale dlatego, że to spojrzenie pozwalało zobaczyć.

Mówił, w otwarty sposób, patrząc na mnie w lusterku.

Spójrz we mnie.

Zobacz mnie.

Poznaj mnie.

Zajrzyj do mojej duszy.

Chcę żebyś mnie zobaczyła. Poznała. Widziała takim jakim naprawde jestem. 

 

Nie dano nam na to szansy. Ale to spojrzenie na długo pozostanie w mojej pamięci.

Najbardziej szczere otwarcie drzwi do serca.

Drzwi do prawdy.

 

 

 

Żyję w mieście gdzie wszystko ma swoją sieć. 

Co z tego, że właściciel ma dwie kawiarnie, dwie to już więcej niż jedna. Dwie to już sieć.

Nie ma miejsca na sentymentalne, rodzinne miejsce gdzie można się schować przed pędzącym światem.

Nie o to chodzi.

Chodzi o uczucie, że jest się silnym, że ma się władzę, wybija się w jednobarwnym krajobrazie wielkiej metropolii. Jest się właścicielem sieci, to znaczy – jest się potężnym. To tak jaby się było królem świata.

Nawet jeśli jest się tylko „królem” pralni…