parasole blog

Twój nowy blog

bo widzisz,
ja nie noszę kapeluszy, nie spaceruję z nikim w deszczu i nie piję wina na Montmartre.
próbuję uciec od wszystkiego, bo nie mogę tego dłużej znieść.
Waszej desperacji, szumu fałszywych słów i zagubionych serc.
chciałabym prawdziwości swojej, czegoś delikatnego.
a dostaję tylko to co szorstkie, obcesowe, tak że boli mnie żołądek.
próbując uwłoczyć waszej godności pewnie uwłaczam tylko własnej.
ale jestem ciekawa, gdzie jest granica oraz jak skutecznie potrafię pozbawić Was złudzeń, choć nie dobrego samopoczucia.
przyznaję się, nie widzę sensów.
chyba ich nie ma.
a jest pustota myśli, która dla Was zawsze pozostanie pełnią.

hatred

1 komentarz

boję się, że stanęłam w miejscu, że się nie rozwijam.
że nadal jestem w tym samym momencie nieumienia, co zawsze.
że nie przybliżam się do celu, który wydawał się być możliwy do osiągnięcia.
odzyskiwałam i traciłam wiarę już zbyt wiele razy, tak, że nie wiem czy będę umiała przejść przez to ponownie.
ten kryzys trwa już zbyt długo.

walczę, wciąż walczę z moim największym ograniczeniem.
ze sobą.

uneven

3 komentarzy

nie ma świata, są światy.
przenikają się, stykają, ale nigdy nie nakładają na siebie
nasze bezpieczne pogranicza

czasem boję się, że nigdy nie przenikną się do końca
i boję się słusznie
tak naprawdę to nie wiemy kim jesteśmy
widzisz, ja też lubię obserwować innych i wyciągać wnioski
czasem nie wiem co powiedzieć
i lubię pomilczeć
to nie znaczy, że jestem chłodna

trudno jest wejść do cudzego, w pełni uformowanego świata
trudno się w nim odnaleźć, szczególnie jeśli jest tak różny od naszego
a z czasem jest tylko coraz trudniej
szkoda, że nikt nie chce ci w tym pomóc, myśląc, że jego świat jest tak samo oczywisty dla ciebie, jak dla niego…

radykalizm

5 komentarzy

muszę zacząć pilnować swoich słów.
z takim pietyzmem je odczytuję, dostrzegam ich zabarwienia, niefortunność – u innych, a samej zdarza mi się powiedzieć coś zbyt wieloznacznego kiedy tak bardzo potrzebuję wyrazić coś wprost.

czasem boli mnie jak bardzo nie możemy się zrozumieć, że zawsze jesteśmy tylko sobą i jakkolwiek byśmy się nie starali nie zrozumiemy do końca innych, odrębnych od nas bytów.
czasem brakuje mi słów. chyba są w życiu rzeczy, których nie zrozumiem, które rozwijają innych a dla mnie zawsze będa miały posmak ograniczania i piętnowania.
i przykro mi.

pociągi.
spojrzenia, odbicia w szybie, za oknem mrok.
to by było tyle w temacie przeznaczenia.

jak co roku

7 komentarzy

gdzieś tam jest pustka, którą chcemy zapełniać
pustka w nas samych, pusta od nas samych
chyba po prostu wstydzimy się siebie, brzydzimy się siebie, że jest nas w nas coraz mniej
a pustka wciąż jest, nie znika kiedy zamkniemy oczy, idziemy spać czy przykryjemy ją gazetą
myślę, że też jest nieszczęśliwa, bo pusta, bo w nas, bo nie chcemy jej widzieć
też jej nie chcemy
więc już nikt nie jest szczęśliwy
i nawet kiedy ją obejmę, to trzymam w ramionach pustkę
nie czuję ciepła
od lat wciąż te same życzenia, słucham, uśmiecham się, kiwam głową i odnoszę do innych, omijając te, bo chyba właśnie się wstydzę
prywatne tabu, pieśń nad pieśniami
nie śpiewam, dla zasady

pamiętasz

3 komentarzy

jeszcze jak to jest?
nawet nie wiesz ile masz szczęścia.
nawet nie wiesz jak bardzo boli mnie każdy centymetr ciała.
zamarzam od środka.
nie umiem szukać i wiem, że nie mam czego.
bo nie ma nadzieii, po prostu jej nie ma, czegokolwiek byś nie powiedziała.
warto czekać.
ale przecież nie ma na co.
wiem o tym, to już tyle lat…
są rzeczy, które po prostu nie zdarzają się.

nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, (nigdy, …)

pogodzisz się z tym kiedyś?

czasami

1 komentarz

myślę „no tak…”
czy to coś zmienia?
patrzę na Wasze zdjęcia, słucham tego jak mówicie, patrzę w Wasze twarze i uśmiecham się gdzieś w duchu
naprawdę zasługujecie na nienawiść
a przynajmniej śmiech
tak bardzo piękni, że aż nieprzejęci nikim i niczym
pławiący się we własnym dobrym samopoczuciu

może tak naprawdę też czegoś potrzebujecie
czegoś więcej niż macie
może
szczerze wątpię
zawsze będziecie szczęśliwi wbrew mnie

czasami myślę, żeby przestać się odzywać
nie muszę nawet wymownie milczeć
to nic nie zmienia
kimkolwiek bym nie była jestem tylko sobą
a chciałabym być kimś innym

obiecuję,
od jutra

nic

Brak komentarzy

opowiedz mi o poligamii
przecież wiesz o niej wszystko
ze wszystkich kobiet ją właśnie znasz najlepiej
ukrywasz ją pod wszystkimi imionami rzeczy w które chcesz wierzyć, a w które tak naprawdę nie możesz uwierzyć
imionami, z którymi na ustach trzeba iść, żeby być kimś więcej niż po prostu sobą
stwarzają cię na nowo
wędrujesz ulicami miasta nucąc pod nosem swoje dwudźwiękowe piosenki
i uśmiechasz się myśląc jak bardzo jesteś inny
zastanawiasz się czasem dlaczego ci ufają?
zauważasz kiedy przestają ci ufać?
nie
bo żadnej z nich nie potrzebujesz
zauważyłbyś może gdyby zniknęły wszystkie na raz, a tak rozpływają się niezauważone
wyrzucone na śmietnik twojej wyobraźni
może ktoś kiedyś je znajdzie pod starą gazetą, marznące pierwszymi przymrozkami

bo widzisz,
nic to nie jest święty spokój

kłamstwa

Brak komentarzy

zrobiliśmy się tani
myślę, że tak, że nie ma co się martwić o szczęście, przecież zawsze będzie tak samo
gdziekolwiek byśmy nie wyjechali, przed czymkolwiek byśmy nie uciekali, nie uciekniemy przed sobą
zawsze tu będę, taka sama, zupełnie nieprawdziwa nawet kiedy nie kłamię
a wiesz, że nie kłamię, oszczędzam

zbyt wiele rzeczy nie ma sensu
nic się nie zmieni, zawszę będę, tylko rozdziałem Twojej książki

Pamietasz? Kiedys bylas pewna.
Dzis wszystko sie odwraca.
Budzi cie cudzy budzik a potem juz nie mozesz zasnac.
Niekonczace sie przeziebienie. Niekonczaca sie frustracja.
Dokad to wszystko prowadzi?
Chcialas byc Czarownica z Portobello.
Karnawal jak zwykle zaczyna sie bez ciebie.
Zamarzasz we wlasnym pokoju szczelniej otulajac sie koldra niepewnych zludzen.
Nie ma juz pewnosci, ktora moglaby dac troche ciepla.
Trzeba sie zanuzyc w paralelnych swiatach, z ktorych zaden nie jest juz tym lepszym…


  • RSS