parasole blog

Twój nowy blog

styczniowo

Brak komentarzy

przeczytałam wszystkie swoje słowa
zawsze przychodziły do mnie wtedy, więc wydałam się sama sobie monotmatyczna
mam popękane, suche dłonie
myślałam kiedyś, że jestem mądra

spalam się
wszystko wydaje się za proste, nagie
a nagość wciąż tak bardzo zawstydza
nagość to bezbronność
jesteśmy bezbronni
prości do bólu
nie mogę tego już znieść

czy jestem tylko etapem?
chcę być etapem, historią, nauką na życie
bo po to jesteśmy, żeby móc się od siebie uczyć
chcę Ci pokazać drogę, bo tak wiele jesteś wart
a sama chciałabym uciec
w ciepłe barwy Portobello, w gładkość i miękkość konturów
w świat beze mnie
bo znów spadłam pomiędzy łóżka
szkoda, powiedział, szkoda, że jest za późno

i wiesz, bajki czasem się zdarzają.
co z tego, że bez happy endów?
one nikomu już nie są potrzebne

coconut skins

1 komentarz

możesz mnie dotykać
mówić wszystkie ciepłe rzeczy, które mówisz
możesz dawać mi siebie
możesz być ze mną

ale boję się
jest granica między naszymi ciałami
granica moich myśli
granica nagromadzonego przez lata obrzydzenia i strachu

tell them I’ve been cooking coconut skins

potrzymasz mnie za rękę i będziesz całował tak szczerze jak tylko będziesz umiał
ale i tak będę się bać
choć nie mam wątpliwości

[ uciekają tutaj w poszukiwaniu lepszych żyć
a zgadzają się na poniżenia codzienności w obcym języku
wszystko jest takie samo, a może i gorsze, bo ze złudzeniem lepszego świata w gorszym świecie ]

spojrzenia

Brak komentarzy

Istnieją dwa sposoby prawdziwego patrzenia na ludzi.

Tak aby zobaczyć ich, i tak by pozwolić zobaczyć im siebie.

 

Najpiękniejsze spojrzenie.

Nie dlatego, że ślicznych oczu w ślicznej twarzy. Nie. Tą przyziemność zrzucam na margines.

Ale dlatego, że to spojrzenie pozwalało zobaczyć.

Mówił, w otwarty sposób, patrząc na mnie w lusterku.

Spójrz we mnie.

Zobacz mnie.

Poznaj mnie.

Zajrzyj do mojej duszy.

Chcę żebyś mnie zobaczyła. Poznała. Widziała takim jakim naprawde jestem. 

 

Nie dano nam na to szansy. Ale to spojrzenie na długo pozostanie w mojej pamięci.

Najbardziej szczere otwarcie drzwi do serca.

Drzwi do prawdy.

 

 

 

Żyję w mieście gdzie wszystko ma swoją sieć. 

Co z tego, że właściciel ma dwie kawiarnie, dwie to już więcej niż jedna. Dwie to już sieć.

Nie ma miejsca na sentymentalne, rodzinne miejsce gdzie można się schować przed pędzącym światem.

Nie o to chodzi.

Chodzi o uczucie, że jest się silnym, że ma się władzę, wybija się w jednobarwnym krajobrazie wielkiej metropolii. Jest się właścicielem sieci, to znaczy – jest się potężnym. To tak jaby się było królem świata.

Nawet jeśli jest się tylko „królem” pralni…

emigrantka

2 komentarzy

zamykam się.

czuję jak zaciskają mi się żebra, jak wszystko we mnie się kurczy. 

nie wiem czy wyjdę z tej skorupy.

muszę rozmawiać z ludźmi, dzielić się pozytywnymi emocjami ale to wymaga otwarcia się.

to tak jakbym chciała być i nie być jednocześnie.

 

zrzucanie skóry.

świadomość konsekwencji, które muszę ponieść a chyba wcale nie chcę…

 

czuję się onieśmielona,

boję się spojrzeć w oczy, choć wiem, że on patrzy.

cappucino z proszku
kompilacja negatywnych emocji

przełomy i czystość
magia
jestem już gdzieś poza, na kolejnym poziomie, wyższym stopniu wtajemniczenia czy jak to nazwać
odnalazłam spokój i sens
odnalazłam małe odłamki prawdy
boleśnie, nie przypuszczałabym
każdy kolejny krok prowadzi już tylko do przodu
oczywiście, boję się trochę, ale nie ma innej drogi, jestem pewna
jak nigdy
wiem, że tak musi być

szukaj swojego miejsca
jest tyle możliwości
musisz, musicie
you are all beautiful

spotkałam człowieka, który myśli jak ja
rozumie sprawy w podobny sposób
to dodaje mi otuchy
chciałabym Ci tyle powiedzieć, ale nie mogę…
nie muszisz, i know

choroba popowrotna
magia, w najczystszej postaci
i miłość
nie przypuszczałabym

ze świadomością, nawet rzeczy trudnych i smutnych jest łatwiej żyć
nie jesteś sam, masz swoją świadomość.

powoli
powoli
wygładzają się powierzchnie, uspokajają się myśli

nic nie umiem, nic nie potrafię
robię brzydkie zdjęcia, ciągle mam za mało siły i ciągle za mało umiem
ale chcę wierzyć, że to wszystko ma sens
mam cel, znam swoje miejsce
jeszcze rok i może tam będę

przełomy
intelektualne, ja zrozumiałam, że nie dam sobie rady
Ona, że nie ma dla mnie nic ważniejszego
to dla mnie bardzo wiele znaczy to najpiękniejsze co mogłam dostać

ale teraz
czy jest sens ?
jeszcze raz złożyłam papiery na swój kochany kierunek
co z tego, że to tylko na rok
może tym razem się uda

najważniejsze żeby udało wtedy

idę sama ulicą na której nikt nie jest sam

i nie wiem już czy myślę o czymkolwiek
wiem tylko, że jestem pusta
zupełnie pusta w środku
blaza
wszystko jest mi obojętne
nie czuję
nie obchodzi mnie
jest mi wszystko jedno

i już nie będę się więcej martwić, bo w końcu to niepotrzebne
wszystko co robię jest niepotrzebne
tak bardzo niepotrzebne
to wszystko jest, i mi było
tak, było bo nic nie ma i nie przypuszczam żeby miało być

„bycie” w ogóle mnie jakoś omija chyba
myślę, że najwyższy czas na zmiany
na końce ostateczne
nie będę myśleć więcej, nie będę też mówić
postaram się nie marzyć, nie zakładać
zajmuję się sobą bez wiary w żadne my
znowu mówię to samo, ale postawiłam sprawy na strzu noża
i chyba czas dotrzymać obietnice, chociaż te, które dałam sama sobie

spotkałam dzisiaj W. tak bardzo o Nim myślałam, że chyba ściągnęłam go
bardzo potrzebne było mi to przypadkowe spotkanie
tak bardzo tęskniłam za jego spokojem i pogodą ducha, za nim
chociaż potem chciało mi się płakać

bo wszystko układa się w całość, rozbite szkło, rozbite lustra
rok temu pierwszy raz straciłam oddech, dziś snowu potrzebuję powietrza
tak bardzo potrzebuję

muszę wyjechać, chciałabym na długo
może na zawsze
ale wyjechać, uciec stąd
już nie mogę, nie potrafię tu być

myślę sobie, że „you’ve had your fun
, i że troche „Shame shame for letting me think that I would be the one
o ile oczywiście na cokolwiek mi pozwolono
mogłabym szukać winy w sobie i na pewno jakaś tam jest – chyba głównie taka, że nadal jestem tak samo głupia jak byłam

ale w życiu bym nie przewidziała takiego rozwiązania
wydawało mi się, że jestem ubezpieczona od wszystkich katastrof, a jednak, o tej jednej nawet nie myślałam
bo jak to możliwe, by ktoś kogo uważałam za mężczyznę, mógł się tak zachować
w stosunku do mnie
w stosunku do obcej
w stosunku do kobiety
a jednak to możliwe by być jeszcze bardziej odpychającym.
to Twoje świadectwo, Kotku
sobie je wystawiasz, niekomu innemu.

ostatnio zwykła kawa może make my day
nie taka zwykła. latte z serduszkiem. bo nawet jeśli to tylko manufaktura { chociaż On pamięta o mnie i śmieje się kiedy mnie widzi. bo to On musi zrobić tę kawę, żeby nie było zażalenia znowu. On, nikt inny }  to zawsze jednak osładza mi życie tak, że nie potrzebuję już cukru.
ale zaczynam potrzebować
czegoś
kogoś
Jego
bo ma taki dobry uśmiech.
ale co z tego?
sama sobie pozwalam na to. znowu za szybko się spalę.
pieprzona owulacja.

ale może w końcu mógłby nadejść jakiś czas tylko dla mnie?
a może nie.

{ Tori Amos – The power of orange knickers }

cooling

5 komentarzy

obiecałam starogrecką klątwę, choć bardziej pasowałaby egipska, ale chyba nie znam żadnej
mogę tylko powiedzieć, że znowu byłam odważna i choć teraz uważam, że na marne, to tak naprawdę, chyba tak trzeba
przeżywać, odczuwać, pobyć nieszczęśliwym
chociaż jedna ze stron dobrze się bawiła, mam nadzieję, bo jeśli nawet Ty nie miałeś frajdy, to po co to wszystko?
chyba nigdy nie zrozumiem
a może po prostu jesteś zwykłym tchórzem, a ja już chciałam wierzyć, że mogło być inaczej, że mogłeś być…
ale widzę, że od pierwszego wejrzenia nie ma nic oprócz złudzeń
którymi czasem zbyt zachłannie się karmię i…
nie, nie będę szukać winy w sobie
może powinnam spojrzeć na odwrót
i choć zabroniłaś mi przepraszać to i tak mam ochotę, głównie siebie, za wpuszczanie w maliny
niewarto, jest przecież tylu…
a wszyscy wciąż tak samo odlegli, może nawet tym odleglejsi
wiesz co mnie w tym wszystkim najbardziej boli?
że znowu się nie udało, a już myślałam, że coś może będzie, że warto zamarzyć
tak jakby wcale nie było warto nawet próbować, a przecież to nieprawda, choć chciałabym znów móc składać dziecinne obietnice, tak jak kiedyś, to…
w dodatku wszyscy dookoła potrafią…
a teraz mimo tej goryczy, jakoś się uśmiecham
i to chyba sprawia, że jest coraz gorzej
tak bardzo niepotrzebnie
tak bardzo niepotrzebnie
że aż mnie to bawi
świat jest jednak śmieszny

gówno prawda.

{ skuteczna jestem jak jasna cholera
węszę podstęp
tylko, że ja jakoś zawsze go wywęszę }

lody kokosowe, rurka z bitą śmietaną, kelner w S. i wszędzie pełno.
pełno serduszek, pełno dziumdziających się par, głaszczących, szczypiących i karmiących się.
myślałam, że jestem w stanie to przeżyć, ale się pomyliłam.
to nie jest żaden wyjątkowy dzień, ale jednak…
wiele rzeczy, które na codzień mnie nie zajmują, nagle stają się problemem, uświadamiam sobie kilka prawd, a prawda z założenia nie jest wesoła.
i myślę, a jak wiadomo to mi szkodzi.
i chociaż mówisz mi, że wierzysz, ja nie wiem czy umiem, bo nie ma dowodów, że jest warto czekać, że jest na co.
bo chyba już nie ma takich o jakich mi opowiadasz.
albo ja nie jestem taka jak myślisz.

a u mnie nawet bita śmietana jest odtłuszczona, a czekolada gorzka.
za to wino jest dobre.
i chciałam pójść do kina, ale normalni ludzie nie mają życia, bo wszystko oblężone i nigdzie nie ma wolnych miejsc.
a ja jestem żałosną, zgorzkniałą starą babą.
i narzekam, i wszystko mi przeszkadza.
i jest mi gorzko i źle.
bez sensu.
nie myślałam, że tak się tym przejmę.
może to przez niego i jego spojrzenie, jakby lekko odległe, jakby był w jakimś innym miejscu.
może z jakąś swoją Nią.
a może tak jak i ja patrzył na te wszystkie parki i…
nie sądzę.
zwykłe pozy, jak każdy.

a w jajku niespodziance miałam samochodzik.
i znowu skreślam, zanim…
zanim mnie skreślą.

more miserable than ever.


  • RSS