parasole blog

Twój nowy blog

jak by mi nie wystarczyło problemów i nawałnicy

jest kilka rzeczy, które powodują, że gotuje się we mnie – na czele stoi chamstwo i tchórzostwo, czego niestety jest coraz więcej
ludzie czują się anonimowi a to niektórym przyprawia jaja, których brak w prawdziwym życiu – wybaczcie dosadność

obrażać, obrażanie, obraza – na to nas stać, bo na kimś frustracje wyładować musimy, bo nasze własne życie nie dostarcza nam emocji, bo jesteśmy tchórzami emocjonalnymi i nie przyznajemy się przed sobą do słabości, bo nie umiemy akceptować siebie, przez co nie akceptujemy innych – drzazga w cudzym a belka w naszym oku

i hajda! burzmy i plujmy! wygłaszajmy opinie przenosząc na innych swoje wady, znęcajmy się na innych za własne upokorzenia, dalej – to robimy najlepiej
ot nasza ułomna ludzka natura – instynkty gdzieś od małp z drzewa, homo sapiens sapiens, który nie potrafi formułować myśli żeby miały coś z tego sapiens, jest tylko umysłowa wioska, wysypywanie zboża na tory i oflagowanie się, ja jestem tą krową co bruździ, ja jestem tą zawalidrogą, skoro ja mam źle to inni muszą mieć jeszcze gorzej, żebym ja się poczuł dobrze, żeby sobie ulżyć – pry-mi-ty-wizm, tu jesteśmy w łańcuchu, tym ogniwem, gdzieś między latającą rybą a ośmiornicą, albo lepiej stułbią morską lub koralowcem
meduzy – oto i nadzieja tego kraju!

od środy wieczorami płaczę, w dzień to schodzi na drugi plan, jeśli to w ogóle możliwe
świat się kończy, nie ma życia, nie wyobrażam sobie…
to zbyt szybko, to nie jest jeszcze czas.

wystarczyło tylko kilka słów żeby świat zawalił mi się, legł w gruzach, spadł na moją głowę. Cokolwiek i jakkolwiek.
Nie wierzę, że tak musi być.

Mam dosyć tego, że niczego jeszcze nie dostałam od tego życia. Poza frustracją i bólem. Poza zadanymi mi ranami, ciosami wymierzanymi w plecy.
Odbiera mi wszystko co najdroższe.
Pozostaje tylko czekać…
Ale nie potrafię czekać na nieuniknione. Nie potrafię.

Nie chcę, nie pozwalam.

Ale nie pierwszy i nie ostatni raz moje prośby życie ma w dupie.
Nie-na-wi-dzę te-go ży-cia!
Mam go dosyć. Dosyć łez, dosyć cierpień, dość pożegnań.
Rok po roku.

I tak rzeczywiście jest. Przynajmniej dla mnie.

Trzeba wykorzystywać szansy, jakie daje nam los. W tym wypadku był to pusty wagon tramwajowy. Można zapytać jak wiele rzeczy da się w nim zrobić – otóż wiele. Ot choćby uwiesić się na rurkach wiszących pod sufitem.

A ja. Jestem spokojna. Już. Dał mi raz szkołę i daje drugi raz. Śmieszny jest. Ale ja umiem żyć bez niego. Umiem wytrzymywać i nie omieszkam zachować się tak samo. Szkoda tylko jej. A może mnie jest szkoda. Kto to wie?
Jedyne czego jestem pewna, to tego, że to był dobry czas i dobry człowiek dla mnie.


  • RSS